Złota maksyma Ocieca, która rewelacyjnie sprawdza się w życiu.
Blog > Komentarze do wpisu
Fred i mucha (nie Anna).

Heh... Spokojny, cichy wieczór. Herbata brzoskwiniowa w stylu ice tea made in Biedronka, laptop, tv cicho szemrzące... Jutro dniówka, a po niej wyjazd na wieś. Wystawiłam już transporter, co by Fred przyzwyczajał się do jego widoku.

Z Fredem to w ogóle dziwna sprawa. Wczoraj przeżyłam bowiem wieczór nawoływań, a kot mój (?- bo czy koty są tak na prawdę nasze?) ganiał za muchą, która nieopatrznie zagościła w VII niebie. Biegał jak oszalały, miałczał, kląskał dziwacznie, aż w końcu mucha usiadła w kącie na suficie. I futrzak stał się jak żona Lota. Skamieniały, z łbem zadartym w górę, hipnotycznie wpatrując się w odpoczywającego owada. Po dłuższym czasie zaczął wydawać z siebie dźwięki opętańcze, wabiąco- przywołujące, a mucha? Cóż... ogłuchła niczym w jednym z dowcipów ,,z brodą". Zastanawiałam się nawet przez chwilę, czy nie zacząć go podrzucać w kierunku sufitu. Potem doszłam do wniosku, że jak miotłą machnę, to zmobilizuję ją do niższych lotów, co przyczyni się do uszczęśliwienia zwierzęcia futerkowego. Złapałam więc za miotłę i ruszyłam w kierunku muchy. Zmieniła miejsce sufitowania. Fred się przesiadł. Po wkurzająco nudnej obserwacji kota, który obserwował muchę doszłam do wniosku jedynego i słusznego. Zgasiłam światło. I poszliśmy spać.

Tyle z kocio- muszych opowieści. Poza tym urlop dostałam, bo w piątek plan mały, do Rodzicieli najpierw się dodzwonić nie mogłam, mimo, że bombardowałam ich telefonami przez dobrą godzinę- w pracy mało pracy było, więc lekki luksusik rozmowy telefonicznej poczułam, kiedy Mamita łaskawie raczyła odebrać.

Spakowałam się, biegając niczym bezgłowy kurczak po mieszkaniu. Ciekawe czego tym razem zapomnę wziąć.

I jak myślicie? Surfinia po przejściach- MM ją w siatce mlekami przygniótł, wytrzyma 3 dni bez regularnego podlewania? Tylko facet potrafi tak zmaltretować kwiatka :D ale to prezent od niego, więc trzeba się zająć nim odpowiednio.

Dobra. Uciekam spać, bo jutro pobudka o 5.00 i długi dzień przede mną!

środa, 02 maja 2012, annamariawozniak
Komentarze
2012/05/03 00:33:01
Ja zawsze zapominam depilatora, szczotki okrągłej do włosów, a bywa, że i okularów słonecznych. Zdaj relację na co padło u Ciebie.

My dziś mieliśmy ćmę. Głównie ja. Trzy futra nawet się nie ruszyły, czwarte wykazało niemrawe zainteresowanie na 2 minuty...
-
2012/05/03 15:16:55
Podlej sporo, ale bez przesady, i postaw gdzieś z boku, nie na słońcu, powinna się podźwignąć.
Kolega miał kota, którego podrzucał, a ten łapał ćmy, widziałam go w akcji, kot tak to lubił, że na widok ćmy biegł od razu do kolegi i wspinał się po nogawce spodni ;-)
-
2012/05/03 17:23:35
hihi, ja dzisiaj trzmiela łagodnie wyganiałam z pokoju bacząc na niebezpieczeństwo dostrzeżenia go przez MAlutką i 100 %-towa pomianę wskutek tego:) Kiedys przerobiłam numer zastygnięcia z Tabitą- wspaniała sprawa! Udanej Majówki:)))))
-
2012/05/04 20:14:41
I po zgaszeniu światła Czarny Panicz odpuścił? Tak po prostu?
Niesłychane. :)
Propnuję przysłać go na szkolenie do Bii. :))